Jack, jakiego nie znacie (You don't know Jack)
Recenzje (10)
- Mateusz Palczewski8 grudnia 2010
W kinach chyba jeszcze nie było prawda? Super się zapowiada!
- Mateusz Palczewski8 grudnia 2010
W kinach chyba jeszcze nie było prawda? Super się zapowiada!
- Dominik Wojtczak4 grudnia 2010
Co do punktu 5 chodziło mi o to, ze wielu ludzi to tak odbiera. Znam definicję. Nie rozmawia się przecież na szeroką skalę o wskazaniu drogi. W Kanadzie istnieje coś takiego jak lekarska pomoc w samobójstwie, nie spotyka się jednak z wielkim zainteresowaniem. Zresztą samobójstwo nie jest przecież karalne. Chodzi mi o to, że cały ten w film w gwiazdorskiej obsadzie będzie miał przecież swój wydźwięk. A tak zwana pomoc w samobójstwie dla pacjentów domów pomocy społecznej w Stanach będzie kusząca (tych samych z których teraz pensjonariusze czasami są wyrzucani z furgonetki pod najbliższy szpital). Zresztą dużo zostało już powiedziane, Twoje poglądy przecież już znam od dawna, może jeszcze ktoś inny się wypowie.
- Dominik Wojtczak4 grudnia 2010
Co do punktu 5 chodziło mi o to, ze wielu ludzi to tak odbiera. Znam definicję. Nie rozmawia się przecież na szeroką skalę o wskazaniu drogi. W Kanadzie istnieje coś takiego jak lekarska pomoc w samobójstwie, nie spotyka się jednak z wielkim zainteresowaniem. Zresztą samobójstwo nie jest przecież karalne. Chodzi mi o to, że cały ten w film w gwiazdorskiej obsadzie będzie miał przecież swój wydźwięk. A tak zwana pomoc w samobójstwie dla pacjentów domów pomocy społecznej w Stanach będzie kusząca (tych samych z których teraz pensjonariusze czasami są wyrzucani z furgonetki pod najbliższy szpital). Zresztą dużo zostało już powiedziane, Twoje poglądy przecież już znam od dawna, może jeszcze ktoś inny się wypowie.
- szymonsu4 grudnia 2010
W pewnych kwestiach się zgodzę - w innych nie. Odnosząc się do tego, co napisałeś: 1) Przyznaję, że film pokazuje Kevorkiana jako kogoś kompletnie nie rozumianego przez społeczeństwo, jako pewnego rodzaju wybawcę. Tylko że trzeba niestety przyznać, że faktycznie społeczeństwo go nie rozumiało i zrozumieć nie zamierzało - było to coś "nowego", dotychczas nieznanego, co mogło budzić trwogę. A to, że bogaci ludzie mogli sobie wcześniej pozwolić na "takie rzeczy" - niewątpliwie prawda, choć można przyznać, że takie odniesienie wybawcy dla prostego i biednego ludu może gorszyć. 2) Tu nie mam nic do powiedzienia - faktycznie, tak to w filmie wyglądało. I choć trzeba przyznać, że większość argumentów przeciwko lekarskiej pomocy w samobójstwie i eutanazji to argumenty stricto religijne, to można wysnuć też inne, bardziej ambitne, których tutaj brak. 3) i 4) pominę ze względu na to, że to osobiste sądy, a de gustibus non est dispuntandum - choć jeśli mogę, to wspomnę o tym, że w wyrażeniach o "wspaniałym Doktorze Śmierć" chodziło chyba bardziej o odwagę i wyrazistość poglądów. 5) Tu się z Tobą niestety zgodzić nie mogę. Lekarska pomoc w samobójstwie a eutanazja to coś zupełnie odrębnego, co zresztą w filmie było dokładnie widać - dopóki Kevorkian sam się nie podjął wstrzyknięcia trucizny, dopóty miał czyste ręce. Niektórzy etycy nazywają lekarską pomoc w samobójstwie "bierną eutanazją", co też uważam za wyrażenie niefrasobliwe, ale to temat na zupełnie inną dyskusję. W przypadku legalizacji pomocy lekarskiej w samobójstwie najważniejsze byłoby uzyskanie opinii lekarskich o terminalności choroby oraz opinii psycho/psychiatrycznym nt. braku epizodów depresji i pewności dokonywanych sądów. To właśnie zasadniczo wyklucza osoby nieprzytomne z tego procederu. Poza tym - nie może być czegoś takiego jak "lekarska pomoc w samobójstwie w postaci wstrzyknięcia przez lekarza np. chlorku potasu" - lekarska pomoc w samobójstwie to bowiem ex definitione ukazanie drogi i umożliwienie pacjentowi samodzielnego odebrania sobie życia, bez fizycznej ingerencji lekarza. Fizyczna ingerencja lekarza to właśnie ta granica dzieląca lekarską pomoc w samobójstwie od eutanazji. 6) W filmie były 2 takie sytuacje - ten chłopak, o którym wspominasz i starsza kobieta, która miała bodajże ch. Alzheimera (chyba, bo przyznam że dokładnie jej nie pamiętam, mogłem się pomylić, jeśli chodzi o jednostkę chorobową). Przyznaję, że brak jest refleksji w innych przypadkach (chociaż pewne przesłanki tychże widać - pierwsza pacjentka - "ona wygląda zdrowo, to nie zostanie zaakceptowane" etc)
- szymonsu4 grudnia 2010
W pewnych kwestiach się zgodzę - w innych nie. Odnosząc się do tego, co napisałeś: 1) Przyznaję, że film pokazuje Kevorkiana jako kogoś kompletnie nie rozumianego przez społeczeństwo, jako pewnego rodzaju wybawcę. Tylko że trzeba niestety przyznać, że faktycznie społeczeństwo go nie rozumiało i zrozumieć nie zamierzało - było to coś "nowego", dotychczas nieznanego, co mogło budzić trwogę. A to, że bogaci ludzie mogli sobie wcześniej pozwolić na "takie rzeczy" - niewątpliwie prawda, choć można przyznać, że takie odniesienie wybawcy dla prostego i biednego ludu może gorszyć. 2) Tu nie mam nic do powiedzienia - faktycznie, tak to w filmie wyglądało. I choć trzeba przyznać, że większość argumentów przeciwko lekarskiej pomocy w samobójstwie i eutanazji to argumenty stricto religijne, to można wysnuć też inne, bardziej ambitne, których tutaj brak. 3) i 4) pominę ze względu na to, że to osobiste sądy, a de gustibus non est dispuntandum - choć jeśli mogę, to wspomnę o tym, że w wyrażeniach o "wspaniałym Doktorze Śmierć" chodziło chyba bardziej o odwagę i wyrazistość poglądów. 5) Tu się z Tobą niestety zgodzić nie mogę. Lekarska pomoc w samobójstwie a eutanazja to coś zupełnie odrębnego, co zresztą w filmie było dokładnie widać - dopóki Kevorkian sam się nie podjął wstrzyknięcia trucizny, dopóty miał czyste ręce. Niektórzy etycy nazywają lekarską pomoc w samobójstwie "bierną eutanazją", co też uważam za wyrażenie niefrasobliwe, ale to temat na zupełnie inną dyskusję. W przypadku legalizacji pomocy lekarskiej w samobójstwie najważniejsze byłoby uzyskanie opinii lekarskich o terminalności choroby oraz opinii psycho/psychiatrycznym nt. braku epizodów depresji i pewności dokonywanych sądów. To właśnie zasadniczo wyklucza osoby nieprzytomne z tego procederu. Poza tym - nie może być czegoś takiego jak "lekarska pomoc w samobójstwie w postaci wstrzyknięcia przez lekarza np. chlorku potasu" - lekarska pomoc w samobójstwie to bowiem ex definitione ukazanie drogi i umożliwienie pacjentowi samodzielnego odebrania sobie życia, bez fizycznej ingerencji lekarza. Fizyczna ingerencja lekarza to właśnie ta granica dzieląca lekarską pomoc w samobójstwie od eutanazji. 6) W filmie były 2 takie sytuacje - ten chłopak, o którym wspominasz i starsza kobieta, która miała bodajże ch. Alzheimera (chyba, bo przyznam że dokładnie jej nie pamiętam, mogłem się pomylić, jeśli chodzi o jednostkę chorobową). Przyznaję, że brak jest refleksji w innych przypadkach (chociaż pewne przesłanki tychże widać - pierwsza pacjentka - "ona wygląda zdrowo, to nie zostanie zaakceptowane" etc)
- Dominik Wojtczak4 grudnia 2010
więc tak !. Kevorkian jest ukazany w filmie jako samotny, przez prawie nikogo nierozumiany wybawca, który niesie koniec cierpień dla ciężko chorych ludzi - szczególnie zirytowała mnie ta wzmianka o biednych (Że bogaci ludzie już od dawna umierali w asyście swoich lekarzy i teraz on walczy o upowszechnienie tego również wśród biednych) 2. W filmie jest dużo ludzi manifestujących przeciw eutanazji, ale nie pada żaden z tak wielu przecież znanych merytorycznych argumentów. Przeciwników eutanazji ukazuje się momentami jako bandę ludzi namiętnie czytających biblię i nie wiedzących co to cierpienie. 3. Film mówi Amerykanom, ze mają prawo decydować o swoim życiu i śmierci, a zakaz eutanzji to prawo im ogranicza. Zupełny brak refleksji jak sytuacja wyglądałaby 10 lat po wprowadzeniu eutanzji. Wystarczy przykład Holandii, kraju który ma dużo lepsza służbę zdrowia i średni poziom wykształcenia mieszkańców niż Stany. 4. Po prostu irytują mnie opinie na wielu filmowych forach - "wspaniały doktor śmierć", szkoda, że u nas w kraju kogoś takiego nie ma" 5. Przecież przyzwolenie na lekarska pomoc w samobójstwie w postaci wstrzyknięcia przez lekarza np. chlorku potasu to eutanazja, jeśli przyznalibyśmy do niej prawo mogącym przytomnym pacjentom to musielibyśmy zgodzić się również na takie działania wśród nieprzytomnych. 6 W filmie jest chłopak, który chce umrzeć z powodu depresji, Kevorkian się nie zgadza. Widz jest happy. Tylko trochę brakuje refleksji w kilku innych przypadkach. itd itp.
- Dominik Wojtczak4 grudnia 2010
więc tak !. Kevorkian jest ukazany w filmie jako samotny, przez prawie nikogo nierozumiany wybawca, który niesie koniec cierpień dla ciężko chorych ludzi - szczególnie zirytowała mnie ta wzmianka o biednych (Że bogaci ludzie już od dawna umierali w asyście swoich lekarzy i teraz on walczy o upowszechnienie tego również wśród biednych) 2. W filmie jest dużo ludzi manifestujących przeciw eutanazji, ale nie pada żaden z tak wielu przecież znanych merytorycznych argumentów. Przeciwników eutanazji ukazuje się momentami jako bandę ludzi namiętnie czytających biblię i nie wiedzących co to cierpienie. 3. Film mówi Amerykanom, ze mają prawo decydować o swoim życiu i śmierci, a zakaz eutanzji to prawo im ogranicza. Zupełny brak refleksji jak sytuacja wyglądałaby 10 lat po wprowadzeniu eutanzji. Wystarczy przykład Holandii, kraju który ma dużo lepsza służbę zdrowia i średni poziom wykształcenia mieszkańców niż Stany. 4. Po prostu irytują mnie opinie na wielu filmowych forach - "wspaniały doktor śmierć", szkoda, że u nas w kraju kogoś takiego nie ma" 5. Przecież przyzwolenie na lekarska pomoc w samobójstwie w postaci wstrzyknięcia przez lekarza np. chlorku potasu to eutanazja, jeśli przyznalibyśmy do niej prawo mogącym przytomnym pacjentom to musielibyśmy zgodzić się również na takie działania wśród nieprzytomnych. 6 W filmie jest chłopak, który chce umrzeć z powodu depresji, Kevorkian się nie zgadza. Widz jest happy. Tylko trochę brakuje refleksji w kilku innych przypadkach. itd itp.
- szymonsu4 grudnia 2010
Film jest wg mnie fenomenalnie zrobiony i co najważniejsze - na czasie. Sądzę bowiem, że zbliżamy się powoli do chwili, kiedy znowu dyskusja na temat eutanazji i lekarskiej pomocy w samobójstwie rozgorzeje. Oczywiście ma swoje wady - jednak przed wspomnieniem o tym, chciałbym się dowiedzieć, co masz na myśli mówiąc o stronniczości tego filmu i o nie ukazaniu nawet połowy prawdy o eutanazji.
- szymonsu4 grudnia 2010
Film jest wg mnie fenomenalnie zrobiony i co najważniejsze - na czasie. Sądzę bowiem, że zbliżamy się powoli do chwili, kiedy znowu dyskusja na temat eutanazji i lekarskiej pomocy w samobójstwie rozgorzeje. Oczywiście ma swoje wady - jednak przed wspomnieniem o tym, chciałbym się dowiedzieć, co masz na myśli mówiąc o stronniczości tego filmu i o nie ukazaniu nawet połowy prawdy o eutanazji.
Dodaj recenzję
Twoja recenzja pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.
Musisz być zalogowany, aby dodać recenzję.